Ojciec Samo Zło

Będąc w pierwszej ciąży pozwoliłam sobie na drobne zakupowe szaleństwo w postaci tzw.”Księgi Dziecka”. Jest to upstrzona do granic możliwości forma pamiętnika, w której zamieszcza się ważniejsze momenty z życia pociechy. Osobiście uważam to za przereklamowany bajer, ale pod wpływem hormonów i ja się na to skusiłam. Obejrzałam kilkanaście takich książek i ku mojemu zaskoczeniu zauważyłam niezwykłą tendencję autorów do dyskryminowania postaci ojca. Cóż, ja tak łatwo się nie poddaje, więc postanowiłam szukać dalej. Niestety ilekroć brałam taki gadżet do ręki, tyle razy widziałam matczyną dominację. Wkurzyłam się. Chciałam dostać coś w czym rola rodziców w życiu dziecka rozkłada się równomiernie. Wszędzie skupiano się na matce. Może ja po prostu miałam pecha i nagminnie trafiałam na egzemplarze przesiąknięte kobiecością. W końcu upolowałam w miarę neutralny produkt. Mimo wszystko pewien niesmak pozostał. Ciężko było mi zrozumieć takie pomijanie ojców. Z tego co zdążyłam się zorientować do powołania nowego życia potrzebna jest zarówno kobieta jak i mężczyzna. Cóż, widocznie według niektórych matka jest ważniejsza od ojca. Ja się z tym stanowczo nie zgadzam. Denerwuje mnie dyskryminowanie facetów w temacie rodziny. Każda ze stron związku ma swoje obowiązki i zadania. Nie cierpię podziałów na lepszego i gorszego rodzica. A zwłaszcza gdy coś się zaczyna psuć. W momencie kiedy dochodzi do rozstania czy rozwodu ojcowie zdają się być z góry skazani na status mniej potrzebnego rodzica. Nagle kobiety stają się wielce skrzywdzonymi i poszkodowanymi istotami porzuconymi przez okrutnych mężczyzn. Rozumiem sytuacje, w której rzeczywiście facet jest tyranem albo alkoholikiem czy innym gnojem. Jednak w momencie rozpadu małżeństwa z przyczyn takich jak różnice charakterów czy zmęczenie materiału już nie. Jeśli dwoje dorosłych ludzi będących dobrymi rodzicami nagle przestaje się kochać jednocześnie rozpoczynając walkę o dziecko, to jest to żałosne. Mam wrażenie, iż większość nie potrafi oddzielić świata związku partnerskiego od relacji z potomstwem. Co ma jedno do drugiego? Nie chcecie być razem? Ok, ale zróbcie to z głową. W ciągu jednej sekundy ludzie, którzy spłodzili wspólnie dzieciaka rozpoczynają chorą rywalizację. W dodatku już z samego tytułu, matka gratis otrzymuje przywileje. Niestety często kończy się na wojnie o dziecko, w której to mężczyzna staje się negatywnym bohaterem. W 99% przypadków po rozwodzie dzieci zostają z rodzicielką. Tatusiowie przy pomyślnych wiatrach „dostają” dzieciaki co drugi weekend. A teoretycznie opieka procentowo powinna rozkładać się po połowie. Ale jak to mawia Klasyk: „sprawiedliwie nie znaczy równo”. Rola ojca przestaję mieć znaczenie. Facet ma grzecznie płacić alimenty i niech najlepiej spada. Nie mówię, że tak jest zawsze. Ale często. Walka taty o syna czy córkę bywa bardzo trudna w naszym państwie. Sądy przydzielając opiekę nad dziećmi zdają się wyznawać zasadę, że nawet matka z problemami jest lepsza niż super ojciec. Irytuje mnie takie podejście. W niejasnych sytuacjach powinno się wnikliwie zbadać środowisko młodego człowieka. Coraz częściej słychać prośby wykiwanych mężczyzn o chociażby możliwość widzeń dziecka. Ale nieee. Matka to matka. Moim zdaniem ojcowie powinni walczyć o równy podział obowiązków względem dziecka. Dlaczego gdy dorośli nie potrafią się dogadać, to musi cierpieć dziecko? Jestem oburzona postawą kobiet, które zasłaniają się dobrem dzieci. Jeśli rodzic jest w porządku człowiekiem, to powinien uczestniczyć intensywnie w rozwoju swojego malucha. Mam nadzieję, że taka mało pozytywna tendencja ulegnie zmianie. A mężczyźni nie bedą się bali walczyć o prawo do roli Taty. Dla dorosłych rozstanie nie jest końcem świata, a dla dziecka niekiedy tak. Dlatego warto schować dumę w kieszeń i zadbać o zapewnienie malcowi poczucia bezpieczeństwa i względnej równowagi.

2 Comments

  • Mnie też na początku zaskakiwało dlaczego wszyscy lekarze, specjaliści, urzędnicy zwracają się do mnie. Nawet jak mój facet zadawał pytanie, to odpowiedz była kierowana w moją stronę. Na rehabilitacji z córką, mi pokazują ćwiczenia. Wszystko przekazuje się matkom. I na początku za zdziwieniem, szło oburzenie, że jak to. Przecież ojciec tak samo powinien wszystko wiedzieć i robić. Z czasem zrozumiałam, że mimo chęci mojego faceta, to ja zostaje z dzieckiem w domu a on idzie do pracy. Dlatego mi pokazują jak podawać leki, zakładać sondę, rehabilitować, zajmować się dzieckiem a ja jak chcę to mogę nauczyć faceta. I umie wszystko i się dzieckiem też zajmuje, ale nie w takim stopniu jak ja (matka) bo jest w pracy.
    Wytworzył się naturalny podział ról- matka polka- kura domowa, ojciec- pracownik., NIe cieszy mnie to za bardzo, ale na dziś nie mamy innego rozwiązania.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na zperspektywybrzucha.blog.pl
    Zuzoon

    • Wiadomo, że rodzic mający możliwość częstszego przebywania z dzieckiem siłą rzeczy będzie lepszym opiekunem. No może lepszym to złe określenie. Może raczej z racji podziału ról bardziej zaangażowany czasowo. Niestety często jest właśnie tak, że mąż/partner zarabia na życie, a kobieta zajmuje się domem i dziećmi.

      Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz