Co złego to po mamie

W mojej czteroosobowej rodzinie krąży teoria, że dobre cechy są od Tatusia, a złe od mamy. Najprostszym wytłumaczeniem jest oczywiście niepodważalny fakt wyssania całego zła wszechświata wraz z mlekiem rodzicielki, czyli moim. Tak się przyjęło i tak pozostało. Drugą rzeczą potwierdzającą tą tezę jest to, iż dzieciaki spędzają większość czasu ze mną. Niekiedy dziwie się jakim cudem oni wytrzymują w moim towarzystwie ponad 12 godzin, a ja w ich. Można śmiało rzec, że jesteśmy na siebie skazani. Wracając jednak do skomplikowanego zagadnienia jakim jest dziedziczenie. Otóż po Tacie moi Synowie posiadają następujące zdolności oraz cechy i nawyki:

– inteligencja,
– muzykalność oraz zamiłowanie do samej muzyki i instrumentów,
– uwielbienie względem liczb i szeroko-pojętej matematyki (ja dostaje palpitacji serca na myśl nawet o dodawaniu),
– zapędy motoryzacyjne (autka i inne pojazdy to jest to!),
– smak. Tak, moje dzieci odziedziczyły po ojcu uwielbienie do pokarmów takich jak schabowy, pierogi, a także wszelkiej maści słodyczy,

– wkurzanie mnie do granic możliwości – cała trójką osiągnęła mistrzowski poziom w tej dziedzinie,
– zainteresowanie gadżetami oraz cyckami (chyba większość mężczyzn tak ma),

Póki co nie mam jak rozwinąć bardziej tej listy z racji wieku moich Pociech, a także tego, iż cierpię na starczą sklerozę. Ach! Prawie zapomniałam o najważniejszym! Wielkie zauroczenie komputerem. Oczywiście chłopcom nie zezwalamy im z żadnego korzystać. Nawet taki laptop zabawka został oddany do Domu Samotnej Matki. Jednak pozwalamy na małe grzeszki i od czasu do czasu Ojciec bierze swoje dwa „małe powody do dumy” i puszcza im fragment koncertu Iron Maiden, Kinga czy czegoś innego.
Skoro już jesteśmy po złej stronie mocy, pozwolę sobie wymienić kilka rzeczy, którymi dzieci związane są ze mną:

– łatwość wpadania w histerię,
– ośli upór (co osobiście uważam za zaletę),
– wymuszanie zachcianek smutną miną,
–  emocjonalne podejście do wszystkiego,
– łatwe zniechęcanie,
– skłonność do okazywania czułości tzn. nagminna potrzeba wtulania się w kogoś,
– u starszego syna pojawiła się skłonność do perfekcjonizmu,

Wielokrotnie mam wrażenie, że ja sama nadal tkwię w świecie dziecka. Te cechy i przyzwyczajenia, które wymieniłam to oczywiście tylko kropla w morzu. Jednak jako osoba bardzo samokrytyczna nie potrafię dostrzec pozytywnych cech jakie dzieciaki mogły odziedziczyć po mnie. Łatwiej jest mi wyłapać plusy, które dostali od Ojca. Wiem natomiast jak chce ich wychować i według jakich zasad. Pragnę nie popełnić błędów wychowawczych moich rodziców. Zapewne nie uda mi się uniknąć części z nich, ale będę się starała. Wychowanie człowieka nie jest niczym łatwym. I to nie zależy jedynie od nas oraz naszych intencji. Należy dodać do tego wpływ środowiska, mediów, presję współczesnego świata oraz indywidualny charakter dziecka. Nie jestem specjalistą w żadnej dziedzinie, która ułatwiłaby mi opiekę nad synami, więc jestem skazana jedynie na własną intuicję oraz rozsądek Małżonka. Dobrze, że w naszym związku to On jest rozumem a ja sercem. Inaczej mogłoby być kiepsko. Tak czy inaczej jak większość rodziców, chcemy aby Potomstwo nie powieliło naszych błędów młodości. Z drugiej strony, czym byłoby dorastanie jeśli nie buntem i bolesną nauką spadania na cztery łapy? Jako odpowiedzialni dorośli ludzie możemy sobie pogadać, a dzieciaki i tak zrobią wszystko po swojemu. Możemy po cichu liczyć, że gdy sami się rozmnożą, to pokornie przyznają nam w czymkolwiek rację. Ale jak wiadomo i to jest marzenie ściętej głowy. Ja osobiście chciałabym mieć poczucie, że zasłużyłam na miłość swoich dzieci. Liczę na to, iż nie będę jedynie rodzicem z aktu urodzenia, ale w pełni funkcjonalną postacią na tym stanowisku.
Czasami jak sobie odpłynę w zadumanie i zaczynam ubolewać nad przekazanym dalej kodem genetycznym, zastanawiam się czy to dobrze, że mam dzieci? I wtedy mocno walę się gumowym młotkiem w głowę: „oczywiście, że dobrze!”. Moje życie ma głębszy sens! Być może za kilka pokoleń odziedziczone po mnie niedoskonałości dadzą któremuś z moich potomków profity. Kto wie? Mogę tylko sobie tego życzyć. W końcu nie ważne ile dobrych a ile złych cech dziecko dostanie w prezencie. Ważne aby nauczyć młode samodzielnego myślenia oraz odpowiedzialności i zaradności. U nas i tak, to co złe, to po Mamusi, a jak!

Dodaj komentarz