sponge

Mała gąbeczka

Jak każdy i ja mam swoje problemy. Zaliczam bolesne upadki oraz odnoszę drobne sukcesy. Na ogół staram się nie marudzić. Przecież mam to co w życiu najważniejsze. Kochającego, choć czasami wkurzającego Mężczyznę, dwójkę nieposkromionych dzieci, dach nad głową, a nawet kilkunastoletni samochód. Mąż ma pracę, studia, ja zajmuje się domem i potomstwem. Na pierwszy rzut oka wszystko jest super. Ale nie zawsze jest kolorowo i stabilnie. Mam swoją historię sprzed czasów rodzicielskich. Niosę ze sobą różne wspomnienia i mroczne Demony. Staram się chronić przed moim światem synów. To oczywiste. Jednak czasami w sumie jako słaba kobieta, uginam się pod ciężarem własnych wymagań i presji otoczenia. I boję się tego za każdym razem. Martwi mnie czy uda mi się sprytnie ukryć uczucia i strach przed bliskimi. Nie chcę pozwolić na to, by dzieci odczuwały mój ból istnienia.

Urodzenie dzieci skomplikowało część rzeczy. Nie mówię tego w żadnym wypadku w negatywnym znaczeniu. Mam raczej na myśli to, że macierzyństwo zmusiło mnie do większej mobilizacji sił i ukróciło bujanie w obłokach oraz użalanie się nad własnymi smutkami. Przestałam mieć czas na dołki i humorki. KAŻDA moja emocja ma wpływ na dzieci. KAŻDY mój niepokój przenosi się na nich. KAŻDE zdenerwowanie udziela się chłopcom. Przed nimi nie da się zataić smutku i łez.

Nienawidzę siebie za to!!

Walczę każdego dnia, ale w gorszych momentach widzę jak to wpływa na zwłaszcza starszego syna. Młodszy jest jeszcze za mały, aby zauważyć mój niepokój. Nie twierdzę, że go nie odczuwa, ale mimo wszystko bardziej go to omija. Natomiast mój mały czterolatek wciąga wszystko jak mała gąbeczka. On doskonale wie kiedy ja tracę siły i upadam na twarz.
Nie da się uchronić dzieci przed całym złem tego świata. Ja staram się izolować moje od samej siebie. Już tyle lat toczę wojnę ze swoim JA. Ale dopiero dzieci i Partner sprawili, że CHCĘ zwyciężyć a nie jak do tej pory tylko MUSZĘ.

Dodaj komentarz