Ojciec idzie w odstawkę

Na szkole rodzenia, na którą dziarsko uczęszczaliśmy mieliśmy zajęcia z panią psycholog. Sympatyczna kobieta o wyglądzie samotnej bibliotekarki informowała nas jak olbrzymia zmiana zachodzi w naszym życiu i jak się do tego żmudnego procesu przygotować. Czy gadała same mądrości, nie jestem w stanie powiedzieć. Mnie jej przemowy nie porwały.

Jednym z tematów psychologicznych pogawędek była rola mężczyzny w nowej sytuacji. Otóż zdaniem specjalistki po urodzeniu dziecka tatuś jest wysyłany na przymusowy urlop.
Oczywiste jest, iż to kobieta ma trochę więcej roboty przy noworodku niż mężczyzna. Zwłaszcza w przypadku karmienia piersią. Jednak według pani psycholog facet z góry skazany jest na odtrącenie i alienację. Prawdę mówiąc owa magister przedstawiła rolę ojca jako pokrzywdzonego wyrzutka. Dlaczego mnie ignorantki to w ogóle nie przekonało?
Moim skromnym zdaniem w tym ciężkim momencie oswajania się z niemowlęciem rola obojga opiekunów może być procentowo rozłożona w sprawiedliwy sposób. Wszystko zależy od chęci współpracy partnerów. Wiadomo, że facet dziecku cycka nie da, ale dlaczego nie dać mu smyka wykąpać? Jak dla mnie to bardzo męskie zajęcie w opiekowania się dzieckiem, ale ja staroświecka jestem. Kolejnym przykładem może stać się rytuał odbijania po karmieniu. Co za problem żeby to ojciec wziął maleństwo na ręce i ulżył mu w beknięciu, a można i nawet z rozpędu uśpił. Zastanawiam się czy to my same narzucamy sobie zbyt wiele obowiązków na głowę? A może drzemią w nas pokłady przerażenia na samą myśl o przekazaniu pałeczki samcowi? Zapewne zależy to od konkretnego przypadku i wciśniętej w niego relacji damsko-męskiej.
Sadze, iż to współpraca jest kluczem to sukcesu. Skoro oboje dorosłych ludzi brało udział w procesie rozmnażania, to dlaczego nie mieliby we dwójkę opiekować się dzieckiem? Dodatkowym tego profilem może być ukojenie łóżkowego bólu. Podobno znaczna cześć panów narzeka na przywdzianie pasa cnoty przez małżonki nawet po okresie połogu. Wydaje mi się, że pomijając kwestie rozkapryszonych hormonów, jest to również zasługa notorycznego przemęczenia. A tak traktując rodzicielstwo w sprawiedliwy sposób istnieje szansa na to, że znajdzie się jeszcze siła na sypialniane baraszkowanie, a także inne wspólne przyjemności. Dużo zależy od chęci człowieka.
Nie pozwólmy sobie na umniejszanie funkcji ojców. Każdy rodzic ma prawo do zajmowania się maluchem. Jeśli w dodatki potrafią się oni porozumieć i dojść do porozumienia, to na pewno nie będzie mowy o odstawieniu tatusia na boczny tor. Ojców należy doceniać Drogie Panie. 

Dodaj komentarz