0073

Powrót do życia codziennego oraz wakacyjny foto bonus

Po wydarzeniach z ostatnich dni staram się wrócić do żywych. Taka szara matczyna codzienność ma swoje zalety. Pranie wstawione, kurczak w sosie się powoli dusi, a nawet gdzieś z kąta nieśmiało uśmiecha się do mnie chęć upieczenia ciasta. Jabłecznik czy sernik? – zapytam mało oryginalnie.
Obowiązki zajmują mi czas, a potrzeba zabawy z dzieciakami zmusza do zjedzenia śniadania. Ciężko, bo ciężko, ale udało mi się je wtłoczyć do środka. Mały sukces biorąc pod uwagę niedawne trudności. Trzeba nabrać sił na dalszą walkę i spiąć poślady. Teraz czekam na rozwój sytuacji oraz na dzisiejsze burze. Uwielbiam je! A skoro mowa o ładnej pogodzie, to znalazłam na dysku zdjęcie z czasów nastoletnich.
Pragnę zaprezentować Wam mój ubiór plażowy z początku nowego wieku :) (Tak, było mi cholernie gorąco! Ale młodość głupia jest ponoć).

Strój plażowy
A tu zdjęcie wykonane sto lat temu takim pospolitym, plastikowym aparatem z kliszą w środku.

Piorun.

4 Comments

  • Przeciez jestes piekna dziewczyna!!! Jaki ma sens katowanie siebie niejedzeniem i wywolywaniem wymiotow po zjedzeniu? Jaki sens, majac rodzine i do tego tak swietnie wygladajac?? Niejedna moglaby Tobie pozazdroscic!!! Uwierz mi! :) Masz wiele powodow do tego, by czuc sie szczesliwa, spelniona mama i kobieta!!! Nie marnuj tego!!! Mlodosc przemija… a Ty jestes mloda, piekna i nie jestes samotna.
    Roksana.

    • Zasmarkałam koszulkę. Najważniejsze, że nie jestem samotna, to fakt. Reszta i tak gdzieś się rozpłynie. A powody mam aż trzy w postaci moich trzech ukochanych mężczyzn. Żałuję, że dopiero oni stawiają mnie na nogi. Że tak późno. Ale gdyby nie oni, to i tak nic nie miałoby sensu.

      Dziękuję droga Roksano za tak silne wsparcie. Nie sądziłam, że prowadząc tego bloga Czytelnicy dostarczą mi tak wiele pozytywnej energii. Tworząc bloga myślałam, iż będzie to jedynie forma upustu własnych myśli i zakneblowanych emocji. A tymczasem okazało się, że zupełnie obce mi osoby mnie wspierają. Nawet krytyka daje mi radość. Jeszcze raz dziękuję.

Dodaj komentarz