pregnancy

Wybory mamy nie z wyboru – Macierzyństwo

W mojej głowie zrodził się jakiś czas temu pomysł stworzenia nowego cyklu postów. Chciałabym przedstawić krótko i rzeczowo jak prezentują się moje opinie na niektóre tematy. Znajdzie się tu kilka słów między innymi o macierzyństwie, modzie, muzyce, a także innych obszarach codziennego życia.
Zapraszam na „WYBORY MAMY NIE Z WYBORU”.




MACIERZYŃSTWO



1. CYCKI
A konkretnie piersi jako wesoła mleczarnia. Jedno dziecko karmiłam mlekiem modyfikowanym, drugie zaś tym co dostałam w prezencie od Matki Natury. I wiecie co? Jakoś nie zauważyłam żeby miało to wpływ na rozwój mojego potomstwa. Jestem zdania, że każda kobieta powinna samodzielnie decydować o swoich piersiach. Nie uginajcie się pod naciskiem ze strony terrorystek laktacyjnych ani zwolenniczek butelkowego karmienia.
Twoje cycki, to Twoje cycki!
Chcesz karmić swoim mlekiem? Brawo.
Nie możesz karmić piersią, bo nie masz pokarmu albo po prostu sobie z tym nie radzisz? Weź głęboki oddech i zastanów się czy warto robić coś na siłę męcząc przy tym malucha i siebie. W kwestii karmienia to Wy macie czuć się komfortowo, a nie matka, teściowa, sąsiadka czy położna środowiskowa. To jest Wasz intymny czas i nie pozwólcie go sobie obrzydzić.
Wolisz butelkę, ponieważ chcesz wrócić szybko do pracy bądź też po prostu żal Cię ściska na myśl jak mogą się zmienić Twoje „bąbelki”? Karm mieszanką. Dziecko od tego nie umrze a Ty nie dostaniesz medalu za bycie wyrodną matką.
Masz silikony? No to gratuluje Twojemu partnerowi, a potomstwo na pewno polubi butelkę. Nie uśmiercisz tym malca.
Nic na siłę i dla uciechy innych. Nie daj sobie wmówić, że jesteś gorsza od innych matek, bo coś tam. Jesteś sobą, a to dla Ciebie i Twojej rodziny powinno być wystarczające.


2. SMOKI ZGRYZOPSUJE
Moi chłopcy są mistrzami w dziedzinie braterskich różnic. Starszy był dosyć długo na smoku. Na początku jako książkowi rodzice robiliśmy wszystko żeby ta silikonowa maszkara nie zagościła w naszym domostwie. Ale za namową kilku osób, poddaliśmy się dla świętego spokoju i odrobiny ciszy. Czy żałuje? Hmmm, trochę tak. Mogliśmy rozegrać to rozsądniej. Logopeda uświadomił nas, że być może to jest przyczyną problemów z mową u juniora. Możliwe, że smoczek podarował mu w prezencie spłaszczone podniebienie. Pozostaje mi jedynie bić się w pierś oraz ostro pracować z synem. Młodszy gardził smoczkiem od początku. Pluł nim dalej niż sięga horyzont, a na sam widok „przyjaciela” wpadał w energiczną formę niezadowolenia. Jaki będzie rozwój jego mowy, zobaczymy. Skłamałaby mówiąc, że czasami nie miałam ochoty zatkać małego podarciucha. Ah, ciszo smoczkowa wróć! – marzyłam czasami. Ale przetrwaliśmy i… nie mamy problemu z odstawianiem smoka. Coś za coś powiadają.


3. PIELUSZKOWY DYLEMAT
Nie będę ściemniać i tu. Dla własnej wygody używam pieluch jednorazowych. Nie dla mnie bzik ekologiczny. O środowisko staram się dbać, tyle na ile pozwoli mi mój naturalny instynkt. I już.


4. ŁÓŻECZKO KONTRA ŁÓŻKO
Starszak od początku był odkładany do swojego łóżeczka. Po niekończącym się usypianiu na rękach jakimś cudem przesypiał kilka chwil za drewnianymi szczebelkami. Potem preferował samoobsługę i po prostu zasypiał przy dźwiękach mojego ochrypłego wykonania Wojtusia co to z iskierkę romansował. Z młodszym za to jest lepsza jazda. O ile na początku połowę nocy spędzał u siebie, a połowę u mnie, tak potem jego „u siebie” przeprowadziło się do mnie. I klops. Teraz mam wojnę o to, gdzie królewicz powinien padać w ramiona Morfeusza. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina i tylko moja. Teraz muszę wypić to uwarzone piwo.
Patrząc na własne doświadczenia jestem zdecydowanie za uczeniem malca, że każdy ma swoje miejsce do spania. Owszem od czasu do czasu fajnie jest zgarnąć szkraba do własnego wyra, ale mimo wszystko ten teren powinien zostać placem manewrów erotycznych, a nie kopalnią odkrywkową dziecięcych glutów i innych wydzielin.


5. JEDZENIE RZECZ ŚWIĘTA 
Podobnie jak z cyckami. Każda matka powinna dobrać sposób karmienia bobasa pod swoje możliwości. Kiepsko gotujesz? Może lepiej nie ryzykuj zatrucia dziecka i przytul słoiczki. Lubisz kręcić się w kuchni, a dodatkowo masz na to czas? Świetnie, gotuj dla rodziny samodzielnie. A może lubisz styl łączony i zazwyczaj stoisz przy garach, ale z drobnego lenistwa bądź zbyt krótkiej doby nie masz możliwości na bycie szefem kuchni we własnym M? To nic. I tak starasz się dbać o bliskich jak najlepiej. Nie rób sobie wyrzutów. Ważne,  że nie głodzisz dzieci i męża.
6. SŁODKIEGO MIŁEGO TYCIA?
Zmora portfela rodziców i marzenie senne każdego dentysty – próchnica. Uważam, że wszystko jest dla ludzi. Podanie drobnego łakocia od czasu do czasu nie uaktywni od razu cukrzycy u naszego potomka. Ale mimo wszystko twierdzę, iż w tej materii lepszy jest umiar niż swoboda. Zwłaszcza w przypadku posiadania małego łakomczucha. Ze słodkim nie można przesadzić. Otyłość, idące za nią choroby serca, problemy z poruszaniem się czy też ta nieszczęsna próchnica, to zbyt poważne dolegliwości by móc je zbagatelizować. Zdecydowanie nie polecam jedzenia dużej ilości słodyczy. Jeśli sprawa tyczy się rodziców, którzy całkowicie zakazują dziecku poznać słodki smak. Eh. Osobiście wierzę, że wszędzie można postarać się o zachowanie umiaru.

6 Comments

  • Ale życie weryfikuje… Ty już masz spore doświadczenie a ja ciągle "chciałbym to chciałbym tamto" zobaczymy jak to będzie a w Twoje zdrowe i ludzkie podejście od początku nie wątpilam :)

    • Zobaczysz, że na stare lata będziesz się śmiała z tych weryfikacji i patrzyła z dumą na Tosię, a może i Jej rodzeństwo. Najważniejsze, że Ją kochasz. To już połowa sukcesu. Druga przyjdzie w trakcie zmagań rodzicielskich.

      PS.
      A ja wiedziałam, że się polubimy :)

  • Człowiek stara się jak może, ale czasami niektóre kwestie wydaja sie nam w danym momencie nie do przeskoczenia. Dlatego mamy możliwość uczyć się na błędach. Moim zdaniem wszystko jest dla ludzi. Matka sama wie co dla jego dziecka będzie odpowiednie :)

    • Ważne żeby po upadku chcieć się podnieść i iść dalej. Dokładnie, grunt to wsłuchać się w potrzeby swoje i dziecka. Wtedy łatwiej jest zobaczyć na horyzoncie bilbord z napisem "happy end".

Dodaj komentarz