image

Grzeszne mamuśki

Matki są piękne, mądre, rozsądne, ciepłe, opiekuńcze… Ale czy mogą być seksowne? Czy dzisiejsze rodzicielki mają prawo być obiektami pożądania wprawiającymi męskie członki w drgania? A może matka ma spełniać jedynie funkcje bujająco-dojącą? Niekiedy odnoszę wrażenie, że słowa „mama” oraz „erotyzm” są oddalone od siebie o miliony lat świetlnych. A szkoda. Przecież jakby nie patrzeć matka to również kobieta. Tylko od nas samych  zależy jaki procent kobiecości dopuścimy do głosu.

Ciąża zazwyczaj zmienia ciało kobiety. Czasem nawet bezpowrotnie. Oprócz nadprogramowych kilogramów u niektórych pojawiają się nieestetyczne rozstępy czy chociażby irytująca pomarańczowa skórka. Jak to powiadają „coś za coś„. Chcesz babo dziecka, to musisz liczyć się z wizualnymi konsekwencjami. Kiedy na świat przyjdzie nowy człowiek a wraz z nim z matczynej dupy nie spadnie cały balast, zaczyna się rozwijać problem. Problem zwany potocznie kompleksami. Któż ich nie ma można by śmiało zapytać? Ale czy znajdzie się na ziemi choć jedna kobieta, która podskoczy z radości na samą myśl o własnych niedoskonałościach? Jeśli taka szczęściara gdzieś tam  we wszechświecie istnieje, to z pewnością już ją podziwiam. Tak czy inaczej znaczna część pań ma problem z polubieniem swojego pociążowego ja.Podczas walki o przetrwanie w głośnej dżungli rodzicielstwa pokrytej rozciągniętymi dresami i zaplątanymi włosami wiele kobiet pada na placu boju. Tracą wewnętrzny blask i z radosnych młodych dziewczyn przeistaczają się w zgorzkniale i wymęczone gospodynie domowe. Natłok codziennych obowiązków oraz notoryczny deficyt czasu dodatkowo robią swoje. Coraz ciężej jest patrzeć zarówno w lustro jak i cyfry migające na wadze.

Świeżo upieczona mamuśka ma przede wszystkim zajmować się dzieckiem, domem i ewentualnie pracą. Z automatu schodzi na dalszy plan.
Wrzeszczące dziecięce mordki, samotność, towarzystwo czterech ścian, spożywczaka i huśtawki nie dają wystarczającego poczucia społecznego spełnienia. Zaczyna się spadanie w dół w otchłań zaniedbania i zapomnienia.przecież każda z nas, matek jest kobietą! Inaczej byśmy dzieci nie urodziły, nieprawdaż??A kobieta potrzebuje wzbudzać zachwyt i pachnieć pewnością siebie! Niezależnie od kilogramów, od koloru farby na włosach, od rozmiaru stanika itd. Dobrze jest, gdy w małżeństwie nie wieje nudą, a sypialnia nie zarasta pajęczynami. Fajnie jest przywdziać kuszącą koronkową piżamę i przypomnieć mężowi między innymi dlaczego powiedział w dniu ślubu „tak„. Seks jest fundamentalnym składnikiem związku czy to partnerskiego czy zalegalizowanego. Nie ma znaczenia. Odrobina pikanterii przeplatana pastelowym romantyzmem nadaje życiu ciekawszych barw. Chciałoby się rzec – do roboty mili państwo! Tylko, że nie zawsze jest tak figlarnie i ponętnie. Bywają również czasy smutnej posuchy, która ma przecież dwie strony. Jedną z nich jest prawdopodobna niechęć mężczyzny do obcowania z zalegający w flanelowej piżamie ciałem, zaś z drugiej kobiece przeciążenie i niechęć do częstszego ogolenia nóg. I jak tu zrobić tak, aby obojgu dogodzić?

Podziwiam kobiety, które niezależnie od gabarytów potrafią emanować seksapilem nawet w zwykłych jeansach i T-shircie. Rzecz jasna podrasowanie wewnętrznego erotyzmu strojem jest mile widziane, ale nie jest przecież wymagane. Kobieta szczęśliwa, a w tym spełniona w łóżku błyszczy. Jej świat jest piękniejszy. Matka i kobieta atrakcyjna mogą iść ze sobą w parze nie wykluczając się. Seksualność kobiety nie może być wyznaczana jedynie w temacie rozmnażania i rodzenia. Co to, to nie. Seks jest jedną z przyjemności życiowych, którymi warto się cieszyć. A bycie matką nie jest jednoczesnym przymusem chodzenia w habicie. Niech mężatka idąca z mężem do hipermarketu sprawi, że jej partner zapragnie poprosić teściową o popilnowanie wieczorem wnuka. Samotne matki niech przestaną się chować za swoim codziennym heroizmem i pokażą, że nadal są pewne siebie. Bycie matką to powód do dumy dla większości z pań. Czy więc bycie atrakcyjną, seksowną matką to grzech? Często odnoszę takie wrażenie. I czasami zauważam również mylenie ze sobą dwóch pojęć – seksowności i wulgaryzmu. Jak dla mnie, to zupełnie dwie różne sprawy. A fajna matka podkreślająca świadomie swojej atuty, to przecież nic złego.

2 Comments

Dodaj komentarz