Mobilizująca zazdrość

Siedem grzechów głównych, a wsród nich zazdrość. Ogólnie rzecz biorąc mało przyjemne doznanie. Wręcz irytujące. Zdarza się nawet, że przechodzi ono w chorobliwą formę obłędu. Może ona dotyczyć każdej dziedziny ludzkiej egzystencji. Od blachostki jaką jest posiadanie gorszego samochodu niż sąsiad, aż do morderczej chęci pozbawienia kogoś życia z powodu zawodu miłosnego. Tyle ile ludzi, tyleż samo odsłon ma zazdrość. Czy da się zatem wykrzesać z tej grzesznej emocji cokolwiek pozytywnego? Otóż da. I dziś krótko opowiem o moich przemyśleniach na ten temat.j

Jestem tylko przedstawicielką płci pięknej, która bywa zarówno próżna jak i zwyczajnie głupia, gdy czymś się zauroczy. Wiele z nas kobiet nie docenia tego co ma pod nosem, a z zazdrością slini się na to, co mają koleżanki.

– Ta Panienka to ma zejebiste cycki! Nie to co moje. Chciałabym też takie mieć. – przykład popularnej kobiecej zazdrości. Hmmm, może wystarczy spojrzeć z innym nastawieniem w głąb lustra i zamiast zazdrościć tamtej dziewczynie obfitych piersi poszukać w sobie czegoś zachwycającego? Nie dam sobie wmówić, że w kobiecie nie ma choć jednego pierwiastka fizycznego piękna. Czy to nogi, pośladki, wyżej wspomniany biust albo usta czy nos. Chcę i wierzę, że zawsze można w sobie coś znaleźć. Jeśli natomiast kompleksy przesłaniają wszystko, na poprawę humoru istnieje alternatywa w postaci złośliwego umniejszenia obiektu naszej zazdrości. A jak? W wredny i wyrafinowany sposób. Dobra, nasza  koleżanka ma większy biust, ale.. I tu popuszczmy wodze okrutnej kobiecej fantazji.. „ale za to na starość będzie miała dwie wiszące skarpety” lub „w końcu cycki to głównie tkanka tłuszczowa” itd. I w drugą stronę tak samo. Zazdrościmy małego biustu? Jako zołzy życzymy partnerowi owej koleżanki powodzenia w szukaniu cycków lupą. Tak, myślenie jak wredny babsztyl czasami może pomóc.
Przykład drugi. Zazdrościmy znajomej z pracy nowego auta. Zamiast robić partnerowi wyrzuty z powodu jego skąpej natury, zakasajmy rękawy i do roboty po awans. Niech to co wydaje się być niedoścignione, znajdzie się przynajmniej w zasięgu naszej ręki. Spinamy poślady i do roboty.  A za jakiś czas pojawią się nowe wyzwania i możliwości na uzbieranie funduszy na wymarzone cztery kółka.
Pani z telewizji fikająca koziolki ma lepiej od nas umięśniony brzuch. No tragedia, biorąc pod uwagę, iż ona ma go w tej formie od dawna, a my jesteśmy lata świetlne za nią. Ale właśnie to może dać solidnego kopa. Ona może, to ja też! I nie ma sensu narzucać sobie wygórowanych ograniczeń i zajeżdżać organizm aby za tydzień być fit. Lepiej zmobilizować się w swoim tempie. Na swój własny sposob. Dojść do celu we własnym stylu.
Bodźce mobilizujące to fajna sprawa. Dobrze jest mimo wszystko nauczyć się czerpać korzyści płynące z niezwykle charakterystycznej ludzkiej cechy jaką jest zazdrość.
Chcę mieć lepiej? To do roboty i bez nadmiernego marudzenia! Zazdroszcząc czegokolwiek innym szkoda marnować czas na fochy i nerwy z tym związane. Lepiej spożytkować tę energię na postawienie żagli i wypłynięcie na wody mobilizacji. Doskonałym napędem jest właśnie wiatr niosący ze sobą dźwięk zazdrości. Inni mogą? Ja też!
Chcę mieć to co inni? Więc muszę coś zrobić. Działać. I nie nastawiać się, że efekt będzie identyczny z tym co posiada ktoś inny. Nie, to będzie nasze. Niezależnie od tego czy kopnięci zazdrością o super samochód kupimy trochę gorszy czy lepszy. Nie o to chodzi. To nieważne. Istotne jest to, że coś zrobiliśmy. I zamiast narzekać, że inni mają lepiej i trzymać w sobie ferment zazdrości, można postarać się i wykorzystać to dla własnego dobra. 

2 Comments

  • Ja nigdy nie zazdroscilam jakos mocno. Mam defekty i to duze no ale musze z tym żyć bo nie wszystko da sie naprawic. Lubie siebie. Pozdrawiam EWA.

    • O widzisz, i ja przykładowo zazdroszczę Ci tego, że lubisz samą siebie czego ja nie potrafię. Ja zazdrościłam wielu rzeczy będąc dzieckiem. Ale z wiekiem zrozumiałam, że nie to jest najważniejsze w życiu co mają inni, tylko to co się samemu posiada. Natomiast sam post miał właśnie pokazać, że nawet zazdrością można się zmobilizować do działania. Oczywiście jedynie w tym zakresie jaki jest możliwy.
      Również pozdrawiam i dziękuje za częste odwiedziny droga Ewo :)

Dodaj komentarz