Szukam Szczęścia

Z cyklu „Rozmowy z własnym JA”

– Co robisz?
– Szukam.
– Co?
– Szukam.– Czego?
– Szczęścia.
– Aha.
– Ale jak mam je odnaleźć skoro nawet nie wiem jak ono wygląda?
– Jak to nie wiesz?
– No… Bo przecież nigdy wcześniej tego nie szukałam. Nie znam Szczęścia, ale czuję potrzebę odnalezienia go.
– Nie znasz Szczęścia?
– Niestety nie.
– Ale Ty głupoty chrzanisz! Przecież wiesz jaką ono ma postać?
– Nie, ja znam jedynie jego słodki zapach. Nigdy go nie widziałam ani nie dotykałam.
– Mylisz się. Widujesz je codziennie. Ono zawsze jest z Tobą. O, właśnie tutaj.
– Tu to ja mam serce.
– Owszem, ale w jednej jego części panoszył się pierwiastek Twoje Szczęścia. Jest tylko bardzo przez Ciebie zaniedbane.
– To co ja mam teraz zrobić??
– Uratuj je. Ono bez Ciebie nie potrafi samo wyjść na powierzchnie doznań.
– Nie umiem.
– Wmawiasz to sobie. Bo co? Bo tak jest wygodniej? Łatwiej? Mniej bólu a więcej uników? Ogarnij się. Bez Ciebie to małe Szczęście umrze. Pomóż mu, daj mu szanse.
– Boje się.
– Spokojnie dacie sobie radę. Jeśli Ty się postarasz, ono pięknie Ci się odwdzięczy. Spróbuj. Wszystko zależy tylko od Ciebie. Czy umożliwisz sobie zaprzyjaźnienie się z nim. Może warto włożyć w to trochę wysiłku, a nie tylko narzekać, że nie potrafisz odnaleźć Szczęścia!?
– Chyba. Tak. Chyba tak.
– To do dzieła! Tylko Ty ustalasz terminy waszych spotkań. Fajnie by było zwiększyć ich intensywność.
– Masz rację. Postaram się żeby dać Ci powód do dumy!
– Stop! To nie ja mam czuć dumę. To TY musisz uwolnić swoje własne Szczęście i pozwolić mu dopieścić czasem siebie. To, że zapomniałaś jego oblicza nie oznacza, że nie możesz odbudować waszej relacji na nowo.
– OK. Tak zrobię! Nie poddam się i odnajdę moje Szczęście. A ja już staniemy twarzą w twarz. to nie osiądę na laurach a zadbam o to by zechciało pozostać przy mnie jak najdłużej.

Dodaj komentarz