way

Pył

..

Biegnę za chmur białym pyłem,
Kalecząc stopy o szklaną tęczę.
Milczenie w gardle goreje,
Ciśnienie krwi już tężeje.
„Przepraszam” zasnęło za horyzontem złotym.
„Wybacz” zgniło w lesie zielonym.
Wdech słodyczy krwią ociekać zaczyna,
Gorzka ślina po gardle spływa.
Chwila, sekunda bezdechu głuchego,
Przerwana ciszy krzykiem głębokim.
Źrenice zdają się rozsiewać noc czarną,
Usta gonią każdy oddech suchy.
Serce rozpoczyna swój taniec chocholi,
Chaotycznymi piruetami krąży po ciele.
Jeszcze moment, krótka chwila
Rozkoszy się godzina zbliża.
Apogeum swe osiągnie przy kolejnym wziewie.
Panią świata dziś się stanę,
Potem monotonna znów zostanę.
Ile jeszcze razy zapukasz do mych narządów,
By dokonać tych nierządów?
„Raz jeszcze tylko Moja Droga
Póki nie zgaśnie w Tobie trwoga”.

..

Dodaj komentarz