Ludzie, ludziska

Niewielu jest ludzi, z którymi chcemy przebywać i z którymi jest nam dobrze przez większość czasu. Jeśli uda ci się kogoś takiego znaleźć, pamiętaj: walcz o niego.”

Jonathan Carroll „CAŁUJĄC UL”


Tęsknię za czasami kiedy pochłaniałam książkę jedną za drugą. Popijając kawę i analizując na papierosie to co właśnie przeczytałam. Wiem, że czas na spokojną randkę z lekturą jeszcze nadejdzie, więc nie mam co narzekać. Ale nie o literaturze zamierzam się dziś rozpisywać, kiedy indziej.
Patrząc wstecz przez moje życie przewinęło się mnóstwo ludzi. Jedni byli zmieniającym się co chwilę tłem, innym znajomymi z którymi można pójść na piwo, jeszcze inni zdawali się być powiernikami mojej duszy, zdawali. Byli też tacy, którzy nieświadomie jednym słowem czy gestem zmienili coś w moim życiu. Na myśl o nich pojawia się ledwo widoczny łuk uśmiechu. Co do kilku z tych osób żałuję, że zawaliłam relacje. W tym tłumie jest też Przyjaciółka. Taka od lat kilkunastu, która potrafi nie tylko pocieszyć, ale też porządnie ochrzania. I nie stosuje wobec mnie taryfy ulgowej. I właśnie dlatego jest prawdziwą Przyjaciółką.
Ludzie są różni. Wiadomo. Ja sama mam delikatnie mówiąc trudny charakter. W dodatku niosę sporych rozmiarów bagaż osobisty, który nie pozostaje bez wpływu na moje relacje interpersonalne. Szczerze? Podziwiam ludzi, którzy są przy mnie tyle lat. Powinnam kupić komuś dobry alkohol i czekoladę. Wracając do tematu, w życiu pojawiają się osoby z którymi „coś zaiskrzy” w sekundę. Często okazuje się fo jedynie mało zabawnym dowcipem od losu, jednak niekiedy ma to szansę na przetrwanie. Pojawienie się nici porozumienia oraz rozciąganie jej poprzez poznawanie drugiej osoby to żmudny, ale i fascynujący proces. Fajnie jest poznać kogoś z kim można porozmawiać na każdy temat. Nawet pomimo różnicy zdań w niektórych przypadkach. Budujące jest to, gdy ktoś akceptuje nas takimi jakimi jesteśmy. I chce przebywać w naszym towarzystwie. Poczucie swobody oraz możliwość bycia prawdziwym to olbrzymi plus każdej relacji. Zdecydowanie.
Ja potrafię zawalić. Na każdej płaszczyźnie życia. Ostatnio naszły mnie myśli, że straciłam coś ważnego. I o ile pewne rzeczy da się naprawić, to inne nie. A przepraszam to zdecydowanie za mało. Do czego tak naprawdę zamierzam? Otóż do wniosku mówiącego, że bliskich nam osób szukamy całe życie. Część z nich zostaje, a część staje się uwierającym wspomnieniem. A warto walczyć. Naprawdę, warto.

4 Comments

  • pewnie że warto.
    osobiście "zawalenie " na jakiejś płaszczyźnie życia usprawiedliwiam tym, że tworzę coś pięknego , powoli małymi kroczkami to co zawalam , te błędy których być może nie można naprawić są motywatorem do czegos lepszego do zbudowania czegos lepszego , nauczką i nauką :)
    pozdrawiam
    http://mvegaslas.blogspot.com/

  • Choć czasem nie odzyskamy tego co straciliśmy, ważne jest, że jest to dla nas (powinno być) lekcją na przyszłość, żeby tego błędu już nie popełnić. Przyjaciel, to skarb. Życzę ci prawdziwych, ale raczej nie wielu 😉 , bo nie da się dzielić siebie na milion części. To jak małżeństwo. I tak jak i o związek małżeński, i o przyjaźń trzeba dbać. Bo tutaj nikt nie deklarował, że zostanie z nami na dobre i na złe. To trzeba po prostu czuć. A wtedy przychodzi bez wysiłku i okazuje się, ze to jest prawdziwa przyjaźń.

    • Dziękuje. Zarówno małżeństwo jak i przyjaźń to inwestycja. A jak wiadomo inwestycje bywają ryzykowne. Co do ilości przyjaciół to zgadzam się, lepsza jakość niż ilość!
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz