grass

Niepoliczalna Nieskończoność

Jestem mamą. Nie z wyboru, ale mamą. I jak każda matka kocham swoje dzieci. Czasami też mnie wkurzają i doprowadzają do łez. Jednak dają mi mnóstwo małych radości, które mają zdecydowaną przewagę nawet nad dużymi smutkami. I dziś o tych wesołych momentach.

Czego nie potrafię zliczyć:
Łez wypłakanych z radości i strachu na wieść o ciąży.
Kopnięć małych stópek wewnątrz mojego brzucha.
Endorfin tuż po narodzinach każdego z chłopców.
Pięknych spojrzeń każdego ranka.
Buziaków z głośnym cmoknięciem.
Ugryzień podczas masowania wychodzących ząbków.
Przytuleń. Tych z radości, ze strachu czy bólu.
Dźwięku Ich śmiechu dobiegającego z łazienki.
Cześć mamo” o poranku.
Zepsutych resoraków.
Ataków podczas których razem się bujaliśmy.
Godzin spędzonych wspólnie i tęsknoty, gdy mnie z Nimi nie ma..
Nie zliczę tego. I dobrze. Bo każde z tych oraz wielu innych wspomnień, to ziarenko które tworzy ogromną pustynię. A na niej wyrastają zielone oazy Ich przyszłości.
Nie policzę tych wspomnień, bo one nigdy się nie skończą.

Dodaj komentarz