road

TO cz. 3

Z cyklu „Mia”

Mia zdała sobie sprawę ze swojej głupiej miny, bo zamknęła usta po czym stało się to czego tak bardzo nienawidziła. Czuła jak krew napływa jej do głowy oraz idiotyczny tego efekt w postaci ogromnych rumieńców na policzkach.
– Słucham? – Pustka w jej głowie.
– Przecież słyszałaś moje pytanie.
Bum. Ciekawe co ją bardziej irytowało? Dziwne pytanie czy zbytnia pewność siebie obcego.
– Więc? Bo nie chce mi się już tak stać. Chciałbym wreszcie usiąść i zapalić papierosa.
O, jak teraz żałowała, że jest nałogową palaczką. Gdyby nie paliła, nie doszło by pewnie do tak durnej sytuacji. A w ostateczności mogłaby w łatwy sposób spławić kolesia.
– Zaraz, zaraz. Chcesz sobie tu tak po prostu usiąść i zapalić fajkę? Ale ja nie widzę żadnego powodu dla którego miałbyś… – Usiadł.
– cholera – pomyślała, dlaczego nie zaczęłam tak jak zawsze od zapoznania się z otoczeniem tylko od bazgrolenia w notesie. Przynajmniej wiedziałabym czy nie przyszedł ze znajomymi, by go tam odesłać w diabły. Cholera.
Skinął jedynie głową i dyskretnie się uśmiechnął. Dopiero teraz mu się przyjrzała. Tajemniczy rozmówca był przystojny. Niestety. Mia nie dość, że miała słabość do facetów, to dodatkowo pecha do przystojniaków. Kolejny zgubny nałóg. Uwielbiała się podle zabawiać mężczyznami. Mimo to, to ona łatwo wpadała w sidła zauroczenia, stając się tym samym ofiarą.
– Dobra. Rób jak chcesz. Ja wracam do swojego zajęcia. – doskonale wiedziała, że nie będzie w stanie się skupić na dalszym notowaniu swoich myśli. Ale nie miała ani krzty ochoty na konwersację z gościem.
Ten obrazek był sytuacją jakich wiele w tego typu miejscach. Zagłębiając się w go, okazywał się sceną iście tragikomiczną. Chłopak palił papierosa obserwując ze stoicki spokojem każdy oddech dziewczyny. Zaś ona nieudolnie ukrywała rosnącą w niej złość i bezsilność. Gdyby wiedział jak bardzo jego to bawiło. Jej zdenerwowanie osiągnęło apogeum po jego drugiej spalonej fajce – po prostu wstała i udała się do baru z nadzieją, że po powrocie zastanie pustą lożę.
Malibu. Ulubiony drink Mii. Zawsze mówiła, że jest to czysto kobiecy drink. Pijąc go czuła się jak dystyngowana dama. Teoretycznie proste zestawienie alkoholu z mlekiem, ale ile dawało jej radości.
Przybysza nie było. Powinna się ucieszyć, a tu psikus. Ku zaskoczeniu jej samej zrobiło jej się trochę przykro. Usiadła, lecz nie mogła się skupić na niczym innym jak piciu białej pianki. Zastanawiała się czy jej dziwny gość wyszedł z lokalu czy może poszedł tylko do toalety. Chłopak albo miał problemy z drogami moczowymi albo się utopił w pisuarze, bo nie pojawił się od pół godziny. Czyli nie poszedł do kibla. Klęska na polu bitwy? Czas wynieść się z tej speluny, na tarczy.
​Wizja podróży nocnym autobusem nie zrobiła na niej wrażenia. Jak zawsze. W takim zbiorowisku pijanych gówniarzy żaden kanar nie ma odwagi by poprosić o bilecik. Co za oszczędność. Słuchawki w uszach i Mia jest w swojej odległej rzeczywistości dalekiej od poetyckich przekleństw oraz „zaliczonych dup” i reszty wesołej kompanii. Zaletą nocnych podróży jest ich szybkość oraz śmietanka pasażerów. Zanim dojedziesz na swój przystanek poznasz najnowsze ploteczki za świata „kto, z kim, gdzie i za ile”.

Cdn.

Dodaj komentarz