balony

Nie oceniaj

Niepełnosprawności nie zauważamy na co dzień. Nie dostrzegamy jej zasięgu. Czasami kątem oka dostrzeżemy kogoś na wózku inwalidzkim czy nieporadnie poruszającą się dziewczynę z zespołem Downa. Według Narodowego Spisu Powszechnego Ludności z roku 2011 liczba osób niepełnosprawnych żyjących w naszym kraju wyniosła niecałe 4,7 mln. To mniej więcej 12% naszych obywateli.

Aby przetrwać musimy uzbroić się w pozytywne myślenie i twardy tyłek. Nikt oprócz masochistów czy kobiet pokroju Matki Teresy nie przepada za umartwianiem się. To całkiem normalne, a co więcej zdrowe dla ludzkiej psychiki. Dlatego też większość osób nie mających bezpośredniej styczności z problematyką niepełnosprawności nie myśli o tym. To logiczne, by nie dowalać sobie dodatkowych smutnych informacji. Większość ludzi poczuje ukłucie w klatce piersiowej oglądając spot reklamowy fundacji pomagającej dzieciom. Jakiś odsetek popatrzy wtedy na swoje szkraby i doceni fakt, że są całe i zdrowe. Jakaś część telewidzów pokusi się nawet o wysłanie SMS zapewniającego drobny zastrzyk finansowy danej organizacji. I tyle. Zaraz ich oczom ukaże się nowy smak budyniu instant albo najnowszy produkt idący w cztery litery zamiast w cycki. I co? I nic. Tak jest i do nikogo nie można mieć o to pretensji. Nikomu nie można zarzucić, że jest nieczułym chamem tylko dlatego, że nie rozpacza nad losem niepełnosprawnych przez kilka godzin w tygodniu. To byłoby nie fair. Funkcjonowanie świata napędza to co ładne, poprawne albo odnosi się do seksualności. Rzeczy trudne są zbędne w codziennej egzystencji naszych umysłów. Być może w tym momencie zastanawiacie się po co ja o tym piszę? Z jakiej beczki skoro to i tak normalne i nie godzące w pojęcie ludzkiej empatii. Piszę o tym, ponieważ ten drugi świat istnieje. Jest tuż obok. Być może w tej chwili dwa piętra niżej człowiek po wylewie całą siłą swej woli stara się unieść prawą rękę do góry. A może kilka bram dalej mały chłopiec z autyzmem krzyczy wniebogłosy, bo zamiast w czerwonym kubku dostał picie w niebieskim? A jeszcze dalej, gdzieś w centrum miasta zmęczona matka pomaga swojemu dorosłemu dziecku przenieść się z wózka do wanny. Ci wszyscy ludzie gdzieś tam są. Ulokowani w miejskiej przestrzeni dokładnie tak samo jak ty.

Nie chodzi o to abyś teraz przywdziewał strój superbohatera i leciał na ratunek, zupełnie nie. Nie musisz także poznawać historii tych osób. Mam coś zupełnie innego na myśli.

Nie oceniaj.

Nie patrz z góry na powykrzywianego chłopaka siedzącego na wózku z takim obrzydzeniem z jakim to robisz. Nie wyklinaj na matkę starającą się uspokoić rozhisteryzowane dziecko w supermarkecie. Nie odsuwaj swojej małej pociechy od tamtej dziewczynki z balonikiem i charakterystycznym wyrazem twarzy jaką naznaczył ją Zespół Downa.

Nie oceniaj.

Nie znasz tych ludzi. Nie wiesz przez co przechodzą każdego dnia. Nie narzekaj na kolejnego niepełnosprawnego przechodzącego przez pasy. Być może kiedyś to ty lub ktoś bardzo ci bliski utknie na wózku czy przestanie utrzymywać kontakt ze światem. I uwierz mi na słowo, nigdy nie chciałbyś aby patrzono na ciebie w ten podły sposób. Nigdy nie chciałbyś, aby oceniano cie lub kogoś ważnego dla ciebie w tak prymitywnym i bezczelnym stylu.

Dodaj komentarz