girl

Tatusiu dlaczego?

Łzy wbijały się bezgłośnie w podłogę. Szare płytki PCV wydawały się uginać pod ciężarem ich emocjonalnego bólu.

Cisza.

Zamglone spojrzenie małej dziewczynki zdawało się być bezkresne niczym ocean. Jej ciemne brązowe oczy błyszczały w półmroku panującym w kuchni. Stała tam niewinna w jasnej piżamce. Ot, zwykłe dziecko. Ale ten obrazek był niespokojny. Tak samo jak serce dziewczynki i jej mocno zaciśnięte piąstki.

Miałam kilka lat. Nie pamiętam jaka była pora roku. Wiem, że był środek nocy, bo za oknem rozciągał się dywan gwiazd. Być może tylko one słyszały mój wewnętrzny strach. Być może tylko one nie chciały w tym momencie milczeć i dlatego tak jasno świeciły.

Stałam boso na podłodze. Tuż obok mnie spoczywał jakiś rozlany płyn. Nie pamiętam go choć doskonale wiem, że tam był. Pamiętam za to doskonale emocje przewalające się jak czołgi przez moje małe serduszko. Czy był tam także metalowy kolos imieniem strach? Był. Ale w tamtym momencie ze złego potwora spod łóżka przerodził się w coś o pozytywnym wymiarze. W coś co pozwalało utrzymać mi się w pionie i nie wpaść w spazmatyczną histerię.

Tuż za mną stała ona. Jej koszula nocna była cała w czymś czerwonym. Nie wiedziałam dokładnie co to, ale mój dziecięcy umysł sądził, że to krew. To zdecydowanie potęgowało intensywność całej sytuacji.

Przede mną chwiał się on. Jak zawsze w towarzystwie oparów przetrawionej wódy. Mamrotał coś niewyraźnie. Bełkot stawał się jednolitą falą niczego. Chwiało nim w jedną i drugą stronę jakby był statkiem na morzu podczas ogromnego sztormu. Z jego ust padał coraz szerszy wachlarz wulgaryzmów, które znałam tak dobrze. Gościły w moim domu każdego dnia roku. Oprócz tych kiedy trafiał na izbę. Wtedy był spokój.

Jednak tej nocy, w tamtej chwili znajdował się tuż przede mną.

Tatuś.

Alkoholik.

Oprawca.

Mama płakała i krzyczała jednocześnie. To wszystko działo się tak szybko. Nagle ojciec podniósł do góry rękę. Złość umieszczona w nim dosłownie kipiała. Odór alkoholu zalewał całe pomieszczenie.

Nagle ból.

Chwilowy, zaraz przeminął. Wiem, że go poczułam, ale  w jakiej intensywności nie mam po tylu latach pojęcia.

Cisza. Świat wstrzymał oddech. Mój świat, moja rzeczywistość. Wszystko inne nadal płynęło swoim leniwym tempem.

Nie umiem dokładnie przywołać tego, co działo się przez następne ułamki sekund. Chyba wymazałam to z pamięci. Ból jaki poczułam był wystarczająco emocjonalnie zabójczy dla tamtej kilkulatki.

Ojciec zamiast uderzyć matkę, trafił w moją twarz. W pamięci mam tylko ten jeden raz. Ale ten jeden raz wystarczył aby na zawsze zmienić tą małą dziewczynkę.

 

Dodaj komentarz