sm

Nie mów mi, że jestem gorszą matką

Lubię słuchać ludzi. Ale nie lubię kiedy wmawiają mi głupoty. Konstruktywna krytyka jest dobra, tak samo szczere porady. Mogę ich wysłuchać, ale nie muszę z nich korzystać. Zwłaszcza z tych z gatunku „co matka powinna”.

Ludzie mają skłonności do bycia mądrzejszymi od innych. Mi przecież też się to zdarza. Staram się jednak nad tym panować, ponieważ nie lubię, gdy ktoś w przesadny lub nadgorliwy sposób próbuje mi udowodnić, iż jego stanowisko jest lepsze od mojego. Jak wiadomo każda matka wie co jest najlepsze dla jej własnego dziecka. Ale niekoniecznie wie co jest najlepsze dla potomstwa innej kobiety. Matki, ciotki, babcie i inne przedstawicielki płci pięknej mają zakodowane w genach, aby przekazywać swą życiową mądrość innym. I fajnie, o ile nie przekracza to granicy komfortu odbiorcy. Wmawianie innym, że postępują gorzej, ponieważ na przykład zdecydowały się karmić niemowlę mlekiem modyfikowanym a nie pokarmem z piersi jest zwyczajnie podłe. Można podyskutować o tym jakie są różnice pomiędzy jedną a drugą metodą, wymienić się swoimi spostrzeżeniami itd. Jednak kładzenie nacisku i udowadnianie czegoś na siłę to nic dobrego. Tak samo jak wypisywanie hejterskich komentarzy pod zdjęciami czy wpisami. Kiedy widzę pokaz szczeniackich możliwości niektórych osób i ich wirtualne wypociny aż wrze we mnie krew. Ludzie są chętni do krytykowania innych. Jednak często robią to w sposób chamski i pozbawiony klasy. Najłatwiej jest naskoczyć na drugą kobietę i nazwać ją gorszą matką. Znacznie trudniej jest zachować kulturę i tolerancję w swojej wypowiedzi. Czasem mam wrażenie, że kobiety są dla siebie bardziej wrogami niż sprzymierzeńcami. Dlaczego? Tego nie wiedzą nawet najmądrzejsze umysły.

Czy ktokolwiek ma prawo nazwać mnie gorszą matką dlatego, że wolę pobawić się z chłopakami klockami lego zamiast spędzić godzinę na siłowni? Nie. Czy ktoś ma prawo wmawiać mi, że przytulanie dziecka jest złe? Zdecydowanie nie. Czy ja mam prawo mówić o kimś „zła matka” jeśli wychowuje swoje dziecko na wegetarianina? Oczywiście, że nie. Możemy wyrazić swoje zdanie i rozmawiać jak cywilizowani ludzie. Nie hejtować. Nie deptać i gnoić kogoś tylko dlatego, że postępuje inaczej niż my.

Jedno dziecko karmiłam mm, a drugie piersią. Jedno długo korzystało ze smoczka dla drugiego był to gumowy wróg publiczny numer jeden. Nie miałam płaskiego brzucha dwa tygodnie po porodzie i nadal nie mam. Taka sytuacja. Czy uważam się z gorszą mamę? Otóż nie. I powiem Wam coś jeszcze. Żadna z nas nie powinna uważać się za gorszą od innych. Ile mam tyle jest metod wychowawczych. I tak naprawdę serce każdej z nas doskonale wie jak chcemy wychować swoje pociechy.

Dodaj komentarz